Lipiec i początek sierpnia były dla mnie dość zajmujące. Wakacje rozpoczęłam od... pracy. (Czy w tym wypadku te miesiące można nazwać wakacjami?). Potrzebuję pieniędzy, nie pracy. Świat wydaje się być jednak obojętny na moje potrzeby.
Wraz z sierpniem przyszło wolne oraz kilka wyjazdów. Mogłam odpocząć najpierw nad zalewem, później nad jeziorem, aż w końcu odwiedziłam Bałtyk. Temu tematowi poświęcę jednak więcej czasu w kolejnych postach.
Naprawdę nie mogłam się doczekać powrotu do domu. Jestem typem osoby, która lubi od czasu do czasu zaszyć się gdzieś w kącie, wypić gorącą herbatę oraz przeczytać jakąś książkę. Taka już jestem. Oczywiście, wszelkie wyjazdy również są dla mnie wielką frajdą. Oby zdarzały się jak najczęściej.
Obecnie zasięgam chwili wytchnienia. Gram na pianinie, piszę bloga, czytam książki, piję herbatę. Jednak nie wszystko naraz. Taka zdolna jeszcze nie jestem.
Tak właściwie, do pianina, jak do blogowania, również dopiero co powróciłam. Porzuciłam je na jakieś 5 lat, właściwie już nie pamiętam czemu. Teraz, kiedy gram, sprawia mi to przyjemność. Chociaż nie jestem już tak dobra jak kiedyś. Mam jednak nadzieję, że jeśli będę wytrwale ćwiczyć wkrótce wrócę do formy. ,,Wytrwale" jest tu być może pewnym niedopowiedzeniem. Sprawa wygląda tak, iż musiałabym grać niemal codziennie. Mimo to, sądzę, iż jest to gra warta świeczki. W końcu, jak to napisał Zafon, ot tak rosną tylko wąsy i brodawki.
Wraz z sierpniem przyszło wolne oraz kilka wyjazdów. Mogłam odpocząć najpierw nad zalewem, później nad jeziorem, aż w końcu odwiedziłam Bałtyk. Temu tematowi poświęcę jednak więcej czasu w kolejnych postach.
Naprawdę nie mogłam się doczekać powrotu do domu. Jestem typem osoby, która lubi od czasu do czasu zaszyć się gdzieś w kącie, wypić gorącą herbatę oraz przeczytać jakąś książkę. Taka już jestem. Oczywiście, wszelkie wyjazdy również są dla mnie wielką frajdą. Oby zdarzały się jak najczęściej.
Obecnie zasięgam chwili wytchnienia. Gram na pianinie, piszę bloga, czytam książki, piję herbatę. Jednak nie wszystko naraz. Taka zdolna jeszcze nie jestem.
Tak właściwie, do pianina, jak do blogowania, również dopiero co powróciłam. Porzuciłam je na jakieś 5 lat, właściwie już nie pamiętam czemu. Teraz, kiedy gram, sprawia mi to przyjemność. Chociaż nie jestem już tak dobra jak kiedyś. Mam jednak nadzieję, że jeśli będę wytrwale ćwiczyć wkrótce wrócę do formy. ,,Wytrwale" jest tu być może pewnym niedopowiedzeniem. Sprawa wygląda tak, iż musiałabym grać niemal codziennie. Mimo to, sądzę, iż jest to gra warta świeczki. W końcu, jak to napisał Zafon, ot tak rosną tylko wąsy i brodawki.


